|
|
Autor |
Wiadomość |
Laska
Syn Marioli i Staszka
Dołączył: 18 Mar 2007
Posty: 607
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: się biorą dzieci? xD
|
Wysłany: Śro 16:11, 23 Sty 2008 Temat postu: Kiedy umiera dusza... |
|
|
Nie mamy żadnego działu o medycynie, więc wkleję tu...bo dość ciekawy artykuł...bo jakby nie patrzeć uważam, że coś takiego jest możliwe...widziałem to nawet po sobie, choć może nie do takiego stopnia, bo sam siłą woli potrafiłem u siebie wywołać chorobę...śmierci jeszcze nie próbowałem...i szczerze mówiąc ciekawi mnie, co wy o tym sądzicie (o ile jeszcze ktoś tu zagląda...)
Cytat: | Kiedy umiera dusza...
Zdarza się, że ludzie całkowicie zdrowi i w pełni sił nagle odchodzą, gdy tracą nadzieję, ukochaną osobę albo życiowy cel.
Medycyna nie potrafi wyjaśnić tego zjawiska.
Nawet śmierć nie była w stanie ich rozdzielić. W Syrii tego samego dnia zmarło naturalną śmiercią dwoje sędziwych małżonków. Para pochodziła z małej wioski w prowincji Idlib, byli małżeństwem od 70 lat. Kiedy odeszła 90-letnia żona, nie minęły 24 godziny, a w jej ślady poszedł 95-letni małżonek. Zmarł podczas przygotowań do pogrzebu. Dziadków opłakiwało 66 wnuków.
Po prostu nie chciał dłużej żyć – stwierdzili, jak w wielu podobnych przypadkach, krewni, sąsiedzi i przyjaciele, choć powszechnie wiadomo, że w żadnym akcie zgonu jako przyczyna nie figuruje "złamane serce". Ten fenomen lekarze określają "nagłą śmiercią sercową" i nie umieją go wyjaśnić. Ludzie często umierają w osobliwych okolicznościach, nagle i bez określonej przyczyny, mimo że nigdy nie cierpieli na serce. – Tego rodzaju zgony mają podłoże duchowe – stwierdza zuryski psychoterapeuta i fizyk Gary Bruno Schmid. Przed kilkoma laty opublikował książkę poświęconą zjawisku umierania psychogennego, "śmierci wywołanej siłą wyobraźni".
Władza duszy nad życiem
Przyczynkiem do badań były jego własne, bolesne doświadczenia. 66-letni ojciec Schmida zmarł tuż po przejściu na emeryturę. – Był pełen energii i optymizmu – wspomina psychoterapeuta. – Odszedł nagle, w środku nocy.
Lekarz domowy zdiagnozował "nagłą śmierć sercową", a Schmid nie mógł się nadziwić, "jak beztrosko podszedł do wystawienia akt zgonu". On sam uważa, że ojcu wraz z brakiem zawodowego celu zabrakło także woli życia. Od tamtej pory poświęcił się dokumentowaniu podobnych przypadków.
– Od czasu do czasu zdarza się, że umierają nagle osoby w kwiecie wieku, cieszące się doskonałym zdrowiem – mówi Wolfgang Eisenmenger, kierownik katedry medycyny sądowej na Uniwersytecie w Monachium. Patolodzy nie znaleźli wytłumaczenia w 10 procentach tego rodzaju przypadków. Jak u matki w średnim wieku, której syn wbił nóż w udo. – Choć rana nie była głęboka, kobieta zmarła jeszcze w karetce – opowiada Eisenmenger.
Podobną bezradność prezentują lekarze w przypadku braci bliźniaków Williama i Johna Bloomfieldów. W maju 1996 roku siedzieli razem w restauracji i nagle jeden z 61-latków osunął się nieżywy na podłogę. Kiedy goście ruszyli mu na pomoc, nie minęły dwie minuty, a i drugi z braci wydał ostatnie tchnienie.
W tego typu przypadkach nawet sekcja zwłok, przeprowadzona według wszelkich prawideł patologii, nie potrafi wykazać przyczyny zgonu. W mózgu nie odnotowuje się żadnych zmian, także serce czy płuca nie dają najmniejszego wyjaśnienia, dlaczego ci ludzie musieli umrzeć. Najbardziej prawdopodobna wydaje się śmierć o podłożu duchowym. Horst Kächele, kierownik katedry psychosomatyki na Uniwersytecie w Ulm opowiada, że Freud nazwał to "popędem śmierci".
Mimo bezowocnych poszukiwań nie wszyscy lekarze sądowi i patolodzy skłonni są zaakceptować władzę duszy nad życiem. Na siłę szukają przyczyn o podłożu fizjologicznym i najczęściej przypisują je sercu. Kolejne adnotacje pojawiające się w aktach zgonów ludzi zmarłych w niejasnych okolicznościach to zator płuc, zatrzymanie krążenia czy "przyczyna nieznana". Pewne badanie wykazało, że wśród wdowców po 54. roku życia przez pierwsze pół roku od śmierci żony umieralność była o 40 procent wyższa niż u reszty społeczeństwa w tym samym wieku.
Od setek lat antropolodzy i etnolodzy znają potęgę duszy. Wiedzą, że zdrowi ludzie mogą umrzeć, jeśli głęboko wierzą, że tak się stanie. Nadchodzi śmierć, bo na przykład naruszyli obowiązujące tabu.
Nadszedł czas
Etnograf N. S. Yawger donosił w 1936 roku o jednej z wysp na południowym Pacyfiku, na której "umierali zdrowi, młodzi tubylcy". Wystarczyło im powiedzieć, że kapłan voodoo uformował ich podobiznę, przekuł ostrym patykiem i stopił w ogniu. Zaklęty pozostawał przy życiu zaledwie przez kilka godzin, najwyżej kilka dni. Z kolei w 1925 roku etnolog Herbert Basedow donosił, że gdy tylko adresat czarów odkryje, że został skazany na śmierć, "przedstawia sobą widok godny pożałowania. Stoi zesztywniały, ze szklanym wzrokiem i okropnie wykrzywioną twarzą. Usiłuje krzyczeć, ale z jego ust wydobywa się tylko piana".
Kächele mówi, że nawet pomoc lekarska nie jest w stanie poradzić sobie z zaklęciem. Chyba że osoba przeklęta uważa "magię białego człowieka" za jeszcze potężniejszą. – Ludzie nie jedzą i nie piją, ale nie umierają ot, tak po prostu z pragnienia, wszystko odbywa się o wiele szybciej – twierdzi. Jednak Schmid podkreśla, że do takiej śmierci potrzebne są dwa warunki: "Ofiara musi wiedzieć, że została przeklęta, i być głęboko przekonana o skuteczności zaklęcia".
Nawet Kościół katolicki zdaje sobie sprawę z wpływu psychiki na umieranie. Ponieważ niektórym wiernym ostatnie namaszczenie przyniosło śmierć, obradujący na początku lat 60. Sobór Watykański II postanowił, że święty rytuał będzie nosił nazwę "namaszczenie chorych".
"Nadszedł czas" – to nieuzasadnione przekonanie może kosztować życie nawet ludzi, którzy nie znajdują się w kręgu wpływów aktów rytualnych. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni umierają po wypadkach samochodowych, mimo że nie odnieśli żadnych ran. Do legendy przeszedł raport mężczyzny zamkniętego w samochodzie-chłodni. W liście pożegnalnym dokładnie opisał swoje zamarzanie, potem zaś naprawdę zmarł. Okazało się, że agregat chłodniczy nie był włączony.
Również dni naładowane dużą dawką emocji dają niekiedy poczucie, że "nadszedł czas". Może to być rocznica śmierci ojca, domniemana albo przepowiedziana przez wróżkę data naszej śmierci czy nawet Boże Narodzenie. Miesiącem o największej liczbie zgonów jest styczeń. Być może dlatego, że po świętach ludzie zapadają w stan przygnębienia. – Istnieją badania, które potwierdzają, że wśród ludzi w podeszłym wieku następuje lekki wzrost liczby zgonów po dniu kolejnych urodzin – informuje Klaus-Dietrich Stumpfe, emerytowany profesor psychiatrii społecznej, od wielu lat zajmujący się zjawiskiem śmierci płynącej z duszy.
Niezwykłą serię zgonów Amerykanie odnotowują w Dzień Niepodległości. Trzech z pierwszych pięciu prezydentów (John Adams, Thomas Jefferson i James Monroe) zmarło 4 lipca. Dwóch z nich, John Adams i Thomas Jefferson, podpisało Deklarację Niepodległości. Odeszli w 50. rocznicę tego wydarzenia, 4 lipca 1826 roku.
Prawdopodobnie to biochemiczny fajerwerk kieruje kresem ziemskiego żywota. – Silne wewnętrzne obrazy kierują ludzi ku śmierci – uważa Gary Bruno Schmid. – W niezwykle skuteczny sposób stymulują one procesy fizjologiczne prowadzące do śmierci ciała. Już od dawna psychoneuroimmunolodzy wskazują, że zmiany duchowe mogą pobudzić komórki systemu nerwowego i odpornościowego do produkcji hormonów o silnym działaniu. Wydaje się, że to one prowadzą do tak wielkiego rozregulowania organizmu, iż nadchodzi zgon. – Smutek i depresja nie biorą się przecież z powietrza – dodaje Wolfgang Eisenmenger. – Są potem przetwarzane przez mózg na substancje biochemiczne.
Wówczas śmierć wywołują hormony do spółki ze zmianami w wegetatywnym systemie nerwowym, zaopatrującym narządy w substancje odżywcze.
Moc jest w nas
Te wszystkie niezwykłe przypadki zgonów mają jedną wspólną cechę: chodzi w nich o stratę. Najbliższych, związków emocjonalnych, poczucia bezpieczeństwa, pracy albo innych wartości. – Śmierć psychogenna następuje wtedy, gdy człowiek czuje się opuszczony przez wszystkie opiekuńcze bóstwa – twierdzi Kächele.
Jeńcy wojenni w obozach najczęściej wytrzymywali tak długo, dopóki ktoś z zewnątrz nie przedstawił im ich sytuacji w całkowicie beznadziejnym świetle. Na przykład kiedy żona informowała o wniesieniu sprawy rozwodowej. Tych, którzy stracili wolę życia, nawet razy strażników nie mogły wtedy zmusić do powstania. Ludzie ci pogodzili się ze śmiercią. Amerykańscy lekarze obozowi znaleźli na to trafne określenie: "give-up-its". Osoby te wczołgiwały się w ciemny kąt, odmawiały przyjmowania pożywienia i w ciągu kilku dni były martwe.
– Człowiek tradycyjnie przekazał bogom i gwiazdom władzę nad życiem i śmiercią – mówi Gary Bruno Schmid. – Najwidoczniej ta moc znajduje się także w nas samych. |
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Madisz
Saracen
Dołączył: 13 Mar 2007
Posty: 613
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Śro 18:59, 23 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
Nawet śmierć sobie można wmówić...
Nasuwa mi się tylko "Chciałbym umrzeć z miłości..."
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Antoś;)
Lapsik ;)
Dołączył: 15 Mar 2007
Posty: 237
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Antoninowo Antkówek
|
Wysłany: Śro 19:12, 23 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
hmmm... ciekawe. I w sumie całkiem prawdopodobne. Ale raczej dotyczy to tylko tych co słabi są (psychicznie w sensie;p) i nie mogą poradzić sobie z tym co na nich spadło
no, albo jakaś trucizna magiczna istnieje, która nie zostawia żadnych śladów i żadne sekcje ani inne cuda nie pomogą jej wykryć  albo przybył jakiś Orannis czy Voldemort czy inny taki i zabija po cichu
w każdym razie interesujący artykuł wynalazłeś jeżeli ktoś tu wejdzie to może się fajna dyskusja rozpocząć
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Laska
Syn Marioli i Staszka
Dołączył: 18 Mar 2007
Posty: 607
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: się biorą dzieci? xD
|
Wysłany: Czw 0:28, 24 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
Madisz napisał: | Nasuwa mi się tylko "Chciałbym umrzeć z miłości..." |
Ostatnio słucham tego prawie bez przerwy...ale z tym artykułem bym tego nie skojarzył...ale jak widać w tekście wyżej - można wybrać...
@Antoś:
Ty nie za dużo książek i filmów ostatnio oglądasz, że z Voldkami wyskakujesz?
I uważam, że przejawem słabości psychicznej to jest samobójstwo, a takiej śmierci bym pod tą kategorię nie zakwalifikował...choć może to wyglądać na dość specyficzną wersję.
A tak jeszcze offtopem lecąc, to znalazłem kilka innych artykułów...o śmierci i nie o śmierci...i się zastanawiam, czy tez nie powklejać, bo dają troszkę do myślenia.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Antoś;)
Lapsik ;)
Dołączył: 15 Mar 2007
Posty: 237
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Antoninowo Antkówek
|
Wysłany: Czw 15:05, 24 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
he, no wiesz, ostatnio przeczytałam taką jedną książkę z takim jednym Niszczycielem i mi się skojarzyło
taka śmierć jest przejawem słabości psychicznej masz dość całego życia, straciłeś ukochaną osobę, albo cuś tam i wszystko wydaje ci się bez sensu, więc się poddajesz. Nie chce ci się z tym walczyć, odpuszczasz sobie i tak to się kończy. No czy nie jest to podobne do samobójstwa?
Ostatnio zmieniony przez Antoś;) dnia Czw 15:07, 24 Sty 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Falka
Falusia :P
Dołączył: 12 Mar 2007
Posty: 1298
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Skądinąd
|
Wysłany: Czw 18:21, 24 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
Nie zgodzę się. Jeśli tracisz wolę życia itd to możesz popełnić samobójstwo, w prosty i bezbolesny sposób. A to jest raczej "samobójstwo podświadome", bo z tego co wyczytałam nie odbywa się na zasadzie "no dobra, mam dość, umieram i kijek" tylko nieświadomie. Więc nie tyle jest to słabość, ile brak motywacji. A to powoduje, że zjawisko jest naprawdę fascynujące. Rodzynuś, dawaj resztę tych artykułów, bo temat piekielnie ciekawy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Antoś;)
Lapsik ;)
Dołączył: 15 Mar 2007
Posty: 237
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Antoninowo Antkówek
|
Wysłany: Czw 18:34, 24 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
No bo oni ani nie chcą się zabić ani nie chcą żyć. Są obojętni... Wszystko im totalnie wisi. Nie sądzę, żeby silna osoba pozwoliła, aby coś doprowadziło ją do takiego stanu;p ja tam nadal się będę przy swoim upierać.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Falka
Falusia :P
Dołączył: 12 Mar 2007
Posty: 1298
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Skądinąd
|
Wysłany: Czw 18:37, 24 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
Wiesz, nie wiem do końca, czy jest to kwestia tylko siły.
Wyobraź sobie taką sytuację.
Jesteś po 70, umiera ci ukochana żona. Dzieci i wnuki porozsiewane po różnych Irlandiach i tym podobnych. Ty masz podagrę albo jakie inne gówno, swoje lata masz, nie masz sił, by zaczynać życie od nowa, tęsknisz za żoną, z którą spędziłeś (wiem, że łaś, ale piszę o facecie ) 3/4 życia.
Średnio widzę tu jakąś motywację do życia, a ty?
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Antoś;)
Lapsik ;)
Dołączył: 15 Mar 2007
Posty: 237
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Antoninowo Antkówek
|
Wysłany: Czw 18:44, 24 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
no to się zgadza:) jednak brak motywacji, woli do życia to też w jakimś sensie słabość chyba nie? proponuję rozejm i tyle
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Falka
Falusia :P
Dołączył: 12 Mar 2007
Posty: 1298
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Skądinąd
|
Wysłany: Czw 20:17, 24 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
Co do rozejmu się zgadzam. Aczkolwiek nadal się z tobą nie zgadzam...
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Antoś;)
Lapsik ;)
Dołączył: 15 Mar 2007
Posty: 237
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Antoninowo Antkówek
|
Wysłany: Czw 20:50, 24 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
A ja z tobą ale nie ma sensu dalej gadać A ty Adrian, dawaj więcej o tej śmierci
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Laska
Syn Marioli i Staszka
Dołączył: 18 Mar 2007
Posty: 607
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: się biorą dzieci? xD
|
Wysłany: Czw 21:14, 24 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
A ja popieram Falkę...to nie jest samobójstwo...
To jest dowód na to, jak człowiek siłą woli i psychiką potrafi wpłynąć na ciało...to nie jest dla mnie dowód słabości, tylko właśnie...siły. Kolejna cecha która wyróżnia nas ponad zwierzęta...
Justyna...nie chcę Ci mówić tego wprost...bo mam po mamie tendencje do "krakania"...ale żebyś się kiedyś nie zdziwiła...
I czemu do cholery tak szybko się rozejmujecie? Przez to właśnie to forum umiera.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Falka
Falusia :P
Dołączył: 12 Mar 2007
Posty: 1298
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Skądinąd
|
Wysłany: Czw 21:26, 24 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
Dzięki, Rodzyn.
Skoro tak, to będę się wykłócać
Wikipedia napisał: | Samobójstwo (łac. suicidium) — akt celowego, świadomego odebrania sobie życia. |
Z definicji tej jasno wynika, że nie masz racji, Antoni. Bo jeżeli nawet wyżej opisani ludzie mieli wpływ na swoją śmierć, to podświadomy, a podświadomośc =/=świadomość
Ostatnio zmieniony przez Falka dnia Czw 21:28, 24 Sty 2008, w całości zmieniany 3 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Antoś;)
Lapsik ;)
Dołączył: 15 Mar 2007
Posty: 237
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Antoninowo Antkówek
|
Wysłany: Czw 22:17, 24 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
Eeeech;D przecież i tak jedno drugiego nie przekona, ale powiem wam jak ja to widzę.
Więc: Czy ja powiedziałam, że to jest samobójstwo? To jest podobne do samobójstwa, ale samobójstwem jako takim to to nie jest zarówno samobójcy jak i ci, o których gadamy (właściwie to jak ich nazwać?? xD) są w podobnym stanie, tak? więc jeśli nazywacie samobójców słabymi, to tamtych też powinniście tak nazywać bo jedni jak i drudzy sobie po prostu odpuszczają. (ej, a "po prostu" to piszę sie razem czy osobno?? bo zawsze mam z tym problem, hehe) no, chyba że wam chodzi o to, że objawem słabości jest samobójstwo samo w sobie, a nie to, że ktoś się doprowadza do stanu totalnego zwisu i olewki. bo ja to uważam już za słabość...
ale oczywiście możecie się ze mną nie zgadzać, zwłaszcza, że ja mam zawsze jakieś wypaczone poglądy i mało kto się ze mną zgadza, a to chyba świadczy o mym niskim intelekcie 
Ostatnio zmieniony przez Antoś;) dnia Czw 22:31, 24 Sty 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Falka
Falusia :P
Dołączył: 12 Mar 2007
Posty: 1298
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Skądinąd
|
Wysłany: Czw 23:00, 24 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
Antoś napisał: | Ktoś się doprowadza do stanu totalnego zwisu i olewki. |
Nie tyle ktoś się doprowadza, ile jego podświadomość tym steruje. Ten ktoś nie ma nad tym CIENIA kontroli. Może być załamany i w ogóle, ale nie przebiega to na zasadzie "dobra, to ja se umrę, będzie lepiej"... Więc nie postrzegam tego jak słabość, tylko fenomen człowieka
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Laska
Syn Marioli i Staszka
Dołączył: 18 Mar 2007
Posty: 607
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: się biorą dzieci? xD
|
Wysłany: Czw 23:00, 24 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
Justyś...tam nie jest napisane, ze oni sobie odpuszczają i mają wszystko gdzieś...tylko strata tego kogoś lub czegoś w życiu zaprowadza w ich psychice takie zmiany, ze organizm zaczyna wariować, prowadząc do śmierci...może to się stać momentalnie, bądź dopiero po jakimś czasie...więc nijak nie widzi mi się twoje porównanie do takiego zobojętnienia na świat jakie występuje u samobójców i idąc dalej tym tropem - słabością. Fakt, ze jest to swoistego rodzaju załamanie nerwowe, bądź coś w tym stylu...ale diametralnie się różni od słabości przy której się upierasz.
Edit:
Falka...setne sekundy i byłbym post wyżej
Edit 2:
Zmieniłem avatara...teraz będzie inna laska
Ostatnio zmieniony przez Laska dnia Czw 23:13, 24 Sty 2008, w całości zmieniany 2 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Falka
Falusia :P
Dołączył: 12 Mar 2007
Posty: 1298
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Skądinąd
|
Wysłany: Czw 23:14, 24 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
Oooo, faktycznie A myślałam, że różnica większa była
Zgadzam się z Rodzynem Antoni, weź to przemyśl Albo spamujmy dalej.
Rodzyn - dawaj tamte artykuły
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Antoś;)
Lapsik ;)
Dołączył: 15 Mar 2007
Posty: 237
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Antoninowo Antkówek
|
Wysłany: Pią 8:11, 25 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
co się stało z mym avatarem?? gdzie podział się mój Petr??
dobraaa niech wam będzie, chociaż co ja mogę poradzić na to, że rozumim to wszystko tak a nie inaczej, ha? może dzisiaj w drodze do Łodzi se to przemyślę, ale nie sądzę, żeby wiele to mi dało 
//by Laska:
był niewymiarowy...więc się poszedł dmuchać doprowadzisz go do normalności, to możesz wstawić z powrotem.
ps. a swoją rangę widziałaś?
Ostatnio zmieniony przez Antoś;) dnia Pią 8:17, 25 Sty 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Krecik
Saracen
Dołączył: 20 Mar 2007
Posty: 711
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pią 17:40, 25 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
w końcu jakaś poważniejsza dyskusja na forum
1. Zgadzam sie z Falka i Rodzynem, że to nie jest samobójstwo, nie będę się rozpisywał dlaczego, bo wszystko jest napisane wyżej
2.Że coś takiego istnieje to ja już wiedziałem. Ale można też spojrzeć na to w sposób pozytywny. Wsparcie psychiczne, i odpowiednie pokierowanie naszą podświadomością, pozwala na leczenie i pomoc w ozdrowieniu. Np. tabletki i lekarstwa placebo
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Falka
Falusia :P
Dołączył: 12 Mar 2007
Posty: 1298
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Skądinąd
|
Wysłany: Sob 19:05, 26 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
Hm, szczerze mówiąc nie patrzyłam na to pod tym kątem... Ale coś w tym jest...
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Antoś;)
Lapsik ;)
Dołączył: 15 Mar 2007
Posty: 237
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Antoninowo Antkówek
|
Wysłany: Sob 21:53, 26 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
Lapsik?? Lapsik?? eeeech... Laskaaaa, gdzie te twoje artykuły, kurde co?? 
*a spróbuj mi jeszcze raz Petra wywalić! 
//by Laska:
nie prowokuj
Ostatnio zmieniony przez Antoś;) dnia Nie 10:46, 27 Sty 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
 Elveron phpBB theme/template by Ulf Frisk and Michael Schaeffer
Copyright Š Ulf Frisk, Michael Schaeffer 2004
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
|
|
|
|